Ale jak moglam ufac Marcinowi, jezeli ciagle napotykalam jakies niedomowienia, niejasnosci? Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa. Ala parsknela przytrzymujac reka policzek. Bolal ja ciagle, zwlaszcza kiedy sie smiala. Niespokojne, burzliwe uczucie do Marcina. To nie jest scisle okreslenie. W pewnym sensie, przynajmniej, nie jest scisle. Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno.