Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka. Ale jak moglam ufac Marcinowi, jezeli ciagle napotykalam jakies niedomowienia, niejasnosci? Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Przeszlysmy do kuchni. Mama postawila wode na gazie. Byl sloneczny dzień, za oknem widac bylo jasne niebo, blekitne i czyste. Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa.