Poszlam do swojego pokoju, ktory w czasie nieobecnosci Ali byl moim krolestwem Wiedzialem juz, ze matka nie ma racji. Mada powinna wiedziec o wszystkim. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Tymczasem przyszedl grudzień. Kocham szare grudniowe poranki, pierwsze przymrozki, zalosne drzewa bez lisci. Ala wrocila do domu pod koniec lutego, ciagle jeszcze bardzo slaba, z noga uwieziona w gipsie.