Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka. Tymczasem przyszedl grudzień. Kocham szare grudniowe poranki, pierwsze przymrozki, zalosne drzewa bez lisci. Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia. Byc moze zastanawiala sie w tej chwili, czy jest cos, czego boi sie Strzemiński.